Drodzy Internauci!

Witamy was na oficjalnej stronie

Rzymsko-Katolickiej Parafii pod wezwaniem

Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sanoku.


Intencje do Św. Jana Pawła II

(złożone do każdego 1 dnia miesiąca /nadesłane do godz. 20.00/

zostaną one umieszczone w specjalnej Księdze próśb i podziękowań, podobnie jak Księga Apelowa w Częstochowie, czy księga próśb w Sanktuarium Miłosierdzia w Krakowie. Będzie ona uroczyście wnoszona w czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu każdego 2-iego dnia miesiąca i umieszczona przy ołtarzu; w tych intencjach będzie odprawiana Msza św. a następnie przeniesiona na nabożeństwo do figury św. Jana Pawła II.

Treść intencji :



Rozum czy Wiara ?

   Wspominana przez nas właśnie wizyta u Jezusa mędrców ze Wschodu jest świetną okazją do zadania sobie pytania o rozumność naszej wiary. Pytania ważnego, bo atakujący nas ateizm lubi przypisywać sobie przymiot racjonalizmu, mówiąc inaczej rozumności, który to manewr sugeruje, jakoby wiara w istnienie i działanie w naszym życiu istot nadprzyrodzonych była niespecjalnie rozumna. Niektórzy wierzący dają się nabrać na ten manewr, akceptując po cichu, ze wiara co prawda daje nam liczne dobra, z nadzieją na wieczne szczęście na czele, ale jest w jakimś stopniu mniej racjonalna czy mniej naukowa od podejścia materialistycznego.

   Tymczasem założenie, że naukowy światopogląd MUSI odrzucać istnienie czy działanie istot nadprzyrodzonych jest zwykłym oszustwem intelektualnym. Jedyne co naukowa metoda MUSI to uczciwie, logicznie i bez uprzedzeń wyciągać wnioski z obserwacji i szukać potwierdzenia lub zaprzeczenia przyjętych teorii. Założenie, że istot nadprzyrodzonych być nie może, jest całkowicie nienaukowe, wywodzi się faktycznie z wiary. „Trudno mi uwierzyć w to, czego nie widzę” - usłyszałem kiedyś od kolegi ateisty. To dosyć ryzykowne stwierdzenie, ponieważ prawie cała wiedza, jaką uznaje również mój kolega, jest nam dostępna przez autorytet innych, a tylko małą jej część zweryfikowaliśmy osobiście. Co więcej, gdyby każdy wierzył tylko w to, co faktycznie widział i mógł sprawdzić, cywilizacja w ogóle nie mogłaby się rozwinąć. Istotne jest więc nie to, czy doświadczyliśmy czegoś osobiście, tylko czy możemy ufać uczciwości i metodom badawczym tych, którzy nam daną wiedzę przekazują. Wszak w historii, również w najnowszej historii Polski, mamy mnóstwo przykładów utytułowanych profesorów, którzy bezczelnie kłamali w imię głoszonej przez siebie ideologii.

   Weźmy zagadkę życia - jego rozwoju, celowości i bogactwa. Światopogląd ateistyczny czy materialistyczny musi zakładać, że to bogactwo jest efektem dostosowywania się żywych organizmów do warunków poprzez mnóstwo drobnych mutacji o całkowicie przypadkowym charakterze. Rozumowanie takie jest dosyć słabe, jeżeli poddamy je pod osąd matematyki. Życie jest tak nieprawdopodobnie skomplikowane, a jego bogactwo tak zdumiewająco celowe, że Ziemia po prostu za krótko istnieje, aby ten układ mógł się wytworzyć na drodze przypadkowych mutacji. Poza tym, gdyby tak było, musielibyśmy w prehistorii i nadal obserwować olbrzymią ilość linii gatunkowych, które zmutowały niekorzystnie i z tego powodu właśnie wymierają. Tak najwyraźniej nie jest. Organizmy, jeżeli ewoluują, to najczęściej jakby wiedziały, co przyniesie im korzyść. Czyżby zatem teoria wielkiego projektu, zakładająca, że świat, w tym życie, zostało
ZAPROJEKTOWANE nie jest przypadkiem bardziej rozumna, niż wiara w ślepy przypadek ?

 więcej >>>