Drodzy Internauci!

Witamy was na oficjalnej stronie

Rzymsko-Katolickiej Parafii pod wezwaniem

Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sanoku.


Intencje do Św. Jana Pawła II

(złożone do każdego 1 dnia miesiąca /nadesłane do godz. 20.00/

zostaną one umieszczone w specjalnej Księdze próśb i podziękowań, podobnie jak Księga Apelowa w Częstochowie, czy księga próśb w Sanktuarium Miłosierdzia w Krakowie. Będzie ona uroczyście wnoszona w czasie wystawienia Najświętszego Sakramentu każdego 2-iego dnia miesiąca i umieszczona przy ołtarzu; w tych intencjach będzie odprawiana Msza św. a następnie przeniesiona na nabożeństwo do figury św. Jana Pawła II.

Treść intencji :



Król(ik)owie stworzenia ?

      Awantura, jaka wybuchła niedawno wokół wypowiedzi papieża Franciszka o tym, że „aby być dobrymi katolikami, (nie) musimy być jak króliki” rzuca ciekawe światło. Nie tyle jednak na osobę i nauczanie papieża, co na postawę ludzi mediów, zarówno z lewej jak i z prawej strony.

   Niewielu odbiorców tej informacji zapewne zapewniło sobie luksus przeczytania wypowiedzi w całości. Ci, którzy to zrobili, zauważyli, że papież mówił zarówno o odpowiedzialności za powołane do życia potomstwo, jak i o hojności w jego przyjmowaniu. Sens całości jest oczywiście przeraźliwie nudny w tym znaczeniu, że zachowuje spójność i ciągłość z nauczaniem papieży na temat rodzicielstwa od Pawła VI co najmniej, które to rodzicielstwo powinno być wielkoduszne i odpowiedzialne jednocześnie. Media „postępowe” nie musiały się jednak kłopotać treścią i sensem czegokolwiek. Od dawna nie usiłują wszak kierować swojego przekazu do osób zdolnych i chętnych do czytania ze zrozumieniem. Ich rola polega przede wszystkim na tresurze, nie na wyjaśnianiu. A trafiła się im gratka w postaci obrazowego sformułowania papieża o królikach, które można było eksploatować do woli.

    To przykre, ale oczywiste działanie. Bardziej martwi to, jak zareagowali niektórzy dziennikarze uchodzący w powszechnym mniemaniu za prawicowych, co dla większości odbiorców jest tożsame z konserwatyzmem. Przytoczę tu dwa przykłady redaktorów telewizji Republika, panów Ziemkiewicza i Terlikowskiego.

   Określenie intelektu papieża Franciszka słowem obraźliwym przez Rafała Ziemkiewicza świadczy niestety jedynie o tym ostatnim. Ziemkiewicz rzeczywiście ma poważny problem wizerunkowy, usiłuje bowiem uchodzić za przeciwnika lewicowości, a jednocześnie zapewnić sobie smak oryginalności, bez której trudno sprzedawać się w mediach. Tymczasem rzeczywisty konserwatyzm jest do bólu nudny: ciągle tylko Bóg, Honor, Ojczyzna, uczciwość, małżeństwo, rodzina. Mało oryginalne, prawda ? Ziemkiewicz zatem szuka nerwowo pomysłów: a to wychwala Balcerowicza za jego operację wyczyszczenia Polakom walutowych oszczędności i ugotowania ówczesnych kredytobiorców, a to stwierdza, że Polska nie powinna była w 1939 roku przeciwstawiać się Hitlerowi, a to wreszcie obraża papieża, nie uzasadniając w żaden sposób użytego sformułowania. Myślę, że powinien przyjąć wreszcie do wiadomości, że bycie dziennikarzem prawicowym, czyli związanym z prawością to bardzo ciężki chleb. Bo nie można manipulować jak koledzy z konkurencji, trzeba wszystko tłumaczyć i wyjaśniać.

   Bardziej niż wyskok pana Ziemkiewicza zasmuciła mnie jednak wypowiedź redaktora Terlikowskiego (fronda.pl, TV Republika), który dopytywał się, które z jego pięciorga dzieci jest nieoptymalne zdaniem papieża, stwierdził również, że jest dumny z tego, że jest jak królik. Interesujące, skąd redaktor wziął tezę o „optymalności” trójki dzieci, bowiem Franciszek tego oczywiście NIE POWIEDZIAŁ (raczej chodziło mu o ilość dzieci, która zapewnia społeczności przetrwanie), natomiast sformułowanie „optymalna liczba” pojawiło się w interpretacji Gazety Wyborczej. Jest dla mnie dość jasne, że kto czerpie natchnienie z GW, szkodzi sobie i innym i mogę się jedynie dziwić, że redaktor uważający się za katolickiego nie czyta papieża w oryginale lub bezpośrednim przekładzie lecz w „postępowym” komentarzu. Ale mamy tu jeszcze poważniejszy problem. Panie redaktorze - z całym szacunkiem, ani Pan, ani ja z naszą piątką dzieci do pięt nie dorastamy królikom. Króliki bowiem, (wiem z doświadczenia, sam je hodowałem w dzieciństwie) miewają więcej dzieci po jednym współżyciu niż każdy z nas jak dotąd. A jajeczkowanie, podobnie jak u kotów, następuje u nich na skutek zbliżenia płciowego. W przeciwieństwie do tych sympatycznych zwierzątek domowych człowiek otrzymał od Boga rozum, aby swoją płodność mógł rozeznać, i odpowiedzialność, aby swoimi działaniami właściwie kierował. Broniąc zatem rzekomo wielodzietności z pozycji „królika” ośmiesza Pan odpowiedzialnych chrześcijańskich rodziców. Używając konkretnego języka musimy pamiętać o kodach kulturowych z takim językiem związanych. Króliki robią to, co muszą, my ludzie mamy trudniej, bo nasze czyny są zawsze efektem wyboru, jakiego dokonujemy. A tylko rodziny które przyjmują nowe życie wielkodusznie i odpowiedzialnie zarazem, mogą kogokolwiek innego zachęcić do hojności w tej kwestii. Oraz przy okazji zakwestionować bzdurny argument lewicy, że katolicy mają dużo dzieci „bo nie potrafią się zabezpieczać”.

   Zresztą papież, mimo że już w czasie swojej wypowiedzi przepraszał za „kolokwialne” sformułowanie widząc zamęt, jaki za pomocą frazy o królikach media spowodowały w głowach licznych osób, tłumaczył się później z tej wypowiedzi. Podkreślił, że to niesprawiedliwość ekonomiczna, a nie wielkość rodzin, jest głównym powodem biedy. Interesujące w tym kontekście są niedawno opublikowane badania organizacji Oxfam, z których wynika, że połowa światowego bogactwa skupiona jest w rękach jednego procenta ludzi i że rozwarstwienie między bogatymi a biednymi wciąż się pogłębia. Szczególnie interesujące, że większość tych giga-bogaczy zamieszkuje kraje podające się za demokratyczne, co może sugerować politycznie niepoprawny wniosek, że zachodnia demokracja bardziej niż jakakolwiek monarchia dawnych dni jest doskonałym polem dla rozprzestrzeniania się grzechów głównych, w szczególności pychy i chciwości. Ale to już temat na osobny artykuł …

Piotr Jungiewicz